Jak zemścić się na starszej siostrze? Każe mi wszystko wynosić za nią bo powie rodzicom jakąś nieprawde.2.Nie chce mi pomagać w lekcjach a jak powiem mamie ona udaje że jej coś zrobiłem.3.Zawsze zamiast mi dać laptopa przedłuża czas
Najlepszym sposobem na zemstę na siostrze jest czekanie na doskonałą okazję. Jak głosi stare powiedzenie, "zemsta jest daniem najlepiej podanym na zimno". Chociaż trudno jest nie od razu odwetu, czekanie na zemstę jest najlepszym sposobem na zapewnienie jej sukcesu. Ten dodatkowy czas daje ci możliwość przemyślenia całej sprawy. Zastanów się: czy naprawdę chcesz się zemścić? Czasami pokonanie wyższej drogi jest najlepszą zemstą ze wszystkich. To pokazuje, że nie schylasz się do jej poziomu i sprawiasz, że wyglądasz elegancko i dostojnie w porównaniu, według Lifehackera. Jeśli nadal chcesz spróbować zemsty, tym razem możesz zaplanować najskuteczniejszą strategię powrotu do swojej siostry. Upewnij się, że wybierasz czas i miejsce, w których najmniej spodziewa się zemsty, ponieważ element zaskoczenia jest jedną z najlepszych broni zemsty. Następnie wykorzystaj swoją wiedzę o swojej siostrze, aby wymyślić odpowiednią zemstę. Zastanów się nad tym, co twoja siostra troszczy się najbardziej i co może być szczególnie kłopotliwe dla niej. Ostatnim krokiem jest to, aby grać fajnie. Nie sugeruj niczego, co planujesz. Bądź miły i przyjemny, aż nadejdzie czas zemsty.
\n \n\n \n jak się zemścić na siostrze

zaczekaj doi wieczora aż twa siostra pójdzie się myc;d weż mydło i posmaruj nim wannę lub brodzik :D wywinie orła :P sprawdziłam na własnej siostrze hahah xd działa :D

Miłość to potężna siła, ale nie zawsze kończy się w glorii chwały. Psychologowie przekonują, że zdrada jest nieodzownym elementem każdego związku. A jeżeli tak, to podobnie musi być z zemstą. Niektórzy nie przebierają w środkach i za zdradę są w stanie zgotować partnerce prawdziwe piekło… Schemat zazwyczaj jest taki sam. Jesteście szczęśliwi, wszystko układa się jak w bajce, aż tu nagle, jak grom z jasnego nieba, partnerka oświadcza, że „nic z tego nie będzie”. Uczucie wygasło, nie pasujecie do siebie, a najlepszym rozwiązaniem będzie szybkie rozstanie. Znacznie częściej jednak jest jeszcze dodatkowy „komponent” rozstania. Kiedy okazuje się, że nasz związek kończy się, bo serce ukochanej zostało przejęte przez intruza, pojawia się złość, wstyd i upokorzenie. W pewnych sytuacjach można z tymi negatywnymi emocjami walczyć, a zdradę – jeżeli do takiej dojdzie – wybaczyć. Przecież każdy ma prawo popełnić błąd. Znacznie gorzej, gdy skok w bok wcale nie jest uznawany przez partnerkę za błąd. Wtedy nie pozostaje nic innego, jak uderzyć mocno i skutecznie. Bo przecież „zemsta jest daniem, które najlepiej smakuje na zimno”… Poniżej znajdziecie 7 paskudnych sposobów wykorzystywanych przez zdradzonych do zemsty na niewiernych partnerkach.* * Traktuj ten wpis wyłącznie w kategoriach ciekawostek. Pamiętaj, że nawet najbardziej wyrafinowany atak na bliską (niegdyś) osobę nie ukoi Twojego bólu, za to na pewno obciąży sumienie. Zwykle bardziej, niż zakładasz. Poderwij przyjaciółkę Mówi się, że nie ma nic trwalszego niż przyjaźń między dwoma mężczyznami. Opiera się ona na lojalności i bardzo trudno ją zerwać. Nieco inaczej jest u kobiet. Przyjaźń między kobietami w wielu przypadkach nie jest oparta o lojalność, co stanowi idealną furtkę do zemsty za zdradę. Poderwanie najlepszej przyjaciółki niedawnej ukochanej może być zadaniem trudnym, ale gdy się powiedzie – będzie jedną z najbardziej wyrafinowanych form zemsty: niewierna partnerka traci bowiem jedną z najbliższych osób. Pamiętaj, że zraniona będzie także wykorzystywana przyjaciółka, bo przecież nowy związek jest na niby, prawda? Chyba, że naprawdę się zakochasz… Poderwij siostrę Jeżeli Twoja niewierna partnerka ma siostrę, warto sprawdzić, czy masz u niej jakieś szanse. Biologia pokazuje, że między członkami jednej grupy społecznej, szlaki feromonów działają w podobny sposób. Ujmując sprawę prościej – istnieje duża szansa, że jeżeli udało Ci się poderwać Pannę X, to uda Ci się owinąć wokół palca także siostrę Panny X. Zadanie może być trudniejsze, niż w przypadku przyjaciółki, bo w sprawach rodzinnych dochodzą do głosu kwestie lojalnościowe. Jeżeli kiedykolwiek siostra byłej ukochanej wykazywała zainteresowanie Twoją osobą, bezwzględnie to wykorzystaj. Pamiętaj tylko o tym, że podobnie jak powyżej, krzywdzisz niewinną osobę. Przebaczenie na niby Scenariusz jest prosty – przyłapujesz ukochaną na zdradzie, chwilę się gniewasz, ona gwarantuje, że to nigdy więcej się nie powtórzy, aż w końcu jej wybaczasz. Spędzacie kilka przyjemnych chwil, usypiasz jej czujność, tak, by pomyślała, że faktycznie wszystko wraca do normy. W najmniej spodziewanym momencie wyciągasz wszystkie brudy, najlepiej przy świadkach. Pozostawiasz ją łkającą po poduszki, a sam triumfujesz. Teraz porzucasz ją naprawdę, najlepiej mając już upatrzoną nową ukochaną. Dzięki temu nie cierpisz, a była partnerka dostaje niezapomnianą lekcję. Rozbicie nowego związku To już wyższa szkoła jazdy, ale warta zachodu. Wyobraź sobie taki scenariusz: ukochana znalazła nową miłość, jest szczęśliwa, układa sobie nowe życie. Pewnego dnia kontaktujesz się z nią, prosisz o spotkanie i używasz wszelkiego znanego uroku osobistego, by prosić o jeszcze jedną szansę. Twoja była partnerka ma do Ciebie słabość, więc po chwili oporu zgadza się. Idziecie do łóżka, starasz się by było naprawdę dobrze. Po wszystkim wyznajesz prawdę obecnemu partnerowi Twojej eks. Odchodzisz. Ona nie ma ani jego, ani Ciebie. Kompromitacja przed znajomymi Tu wielu przykładów przytaczać nie trzeba. Ponieważ byliście z ukochaną w związku na tyle długo, by poznać własne sekrety, masz całą paletę potencjalnych ciosów do zadania. Możesz rozsiać plotki o tym, jaką słabą kochanką była, jak bierna jest w łóżku, a na dodatek udaje orgazmy. Takim działaniem zapewne utrudnisz byłej partnerce znalezienie nowego powiernika uczuć, a niektórych zainteresowanych wręcz odstraszy. Nieinwazyjny sposób, pod warunkiem, że faktycznie nie wyciągasz na światło dzienne głęboko skrywanych, rodzinnych sekretów. Donos w pracy Jeżeli pracujesz razem z byłą partnerką, nie ma nic lepszego jak „nieszkodliwy” donos u przełożonego. Trzeba jednak być ostrożnym, by nie przesadzić, bo przecież nie chcemy, by nasza była straciła przez nas pracę! Wystarczy niewinne kłamstwo, że nasza eks w godzinach pracy maluje sobie paznokcie, siedzi na Pudelku lub ogląda filmy pornograficzne. Poważnych szkód takimi plotkami nie wywołamy, ale rumieńce na pewno. Wyciek niecenzuralnych zdjęć Punkt, o którym wspomnieć trzeba, ale zdecydowanie nie zachęcam do jego wykorzystywania – to szczyt podłości, a przy okazji skończyć się może konfliktem z prawem. Na pewnym etapie związku, fascynacji nieskrępowaną seksualnością, każda partnerka robi dla ukochanego „te” zdjęcia. Niestety, niecenzuralne zdjęcia często stają się sposobem na brutalną zemstę. Nawet jeżeli Twoja była partnerka to Miss Polonia i ma się czym pochwalić, upublicznienie niecenzuralnych zdjęć to radykalne wkroczenie w sferę intymności. Naprawdę nie warto tego robić – nawet jeśli zostałeś skrzywdzony. Zobacz 11 odpowiedzi na pytanie: Co zemścić się na młodszej siostrze, która musi non stop się kłócić? Co wydarzy się w kolejnych odcinkach tureckiego serialu „Miłość i przeznaczenie”? Nermin, Sultan, Sakine i Ali Ryza zaczną omawiać przyszłe wspólne interesy. Mehdi będzie próbował rozprawić się z bandą Meto, ale nie skończy się to dla niego szczęśliwie. Co jeszcze czeka widzów? Poniżej znajdziecie streszczenia odcinków 121-125, które będą emitowane od 30 maja do 3 czerwca w TVP2. Miłość i przeznaczenie odc. 121, 122, 123, 124, 125 - streszczenie na cały tydzień. Seriale znad Bosforu cieszą się w Polsce ogromną popularnością. Jedną z najchętniej oglądanych produkcji jest "Miłość i przeznaczenie" - czyli tytuł, który zajął miejsce Promyka Nadziei. Historia Zejnep i Barysza szybko skradła serca widzów, a wielu fanów niecierpliwie wyczekuje nowych odcinków. Nadchodzące epizody zapowiadają się niezwykle emocjonująco! Mehdi będzie próbował rozprawić się z bandą Meto. Zasłani Zejnep uciekającą z małą Mużgan i zginie. To oczywiście nie koniec, bo wydarzy się jeszcze więcej! Poniżej prezentujemy streszczenia do odcinków, które będzie można oglądać od 30 maja na TVP2 o godz. 17:15. ZOBACZ RÓWNIEŻ: Miłość i przeznaczenie - koniec serialu! Data ostatniego odcinka znana! Miłość i przeznaczenie - GWIAZDY SERIALU PRYWATNIE | ESKA XD - Hotplota #38 Miłość i przeznaczenie - odcinek 121 streszczenie Mehdi rozprawia się z bandą Meto. Zasłania Zejnep uciekającą z małą Mużgan i ginie. Uroczystości pogrzebowe i pochówek Mehdiego. Rodzina i krąg najbliższych wspominają zmarłego. Miłość i przeznaczenie - odcinek 122 streszczenie Emine przekonuje Zejnep, że w tych trudnych chwilach musi z kimś rozmawiać. Sakine uważa, że to przez nią Zejnep doświadcza tylu nieszczęść. Dżemile nie wie, jak o śmierci syna zawiadomić matkę. Sonda Będziesz tęsknić za serialem "Miłość i przeznaczenie"? Tak! Szkoda, że to koniec Fajny serial, ale nie będę Nie, to jedna z gorszych produkcji... Miłość i przeznaczenie - odcinek 123 streszczenie Emine wyciąga Zejnep z domu do pracy. W biurze sprzeczka Zejnep w Baryszem. Nermin, Sultan, Sakine i Ali Ryza omawiają przyszłe wspólne interesy. Niejaka Nesrin ratuje Zejnep z opresji na drodze. Miłość i przeznaczenie - odcinek 124 streszczenie Siostra Zejnep, która w dzieciństwie uciekła z domu, wraca, by się zemścić, a do pomocy ma byłego męża Nermin i jego flamę. Ali, Sultan, Sakine i Nermin podekscytowani pomysłem otworzenia restauracji. Zejnep się miota i błędnie odbiera intencje otaczających ją ludzi. Miłość i przeznaczenie - odcinek 125 streszczenie Sultan, Sakine, Nermin, Nuh i Ali oglądają lokale do wynajęcia na restaurację. Nesrin nakłania Zejnep na spotkanie ze swym bratem Tarikiem, który ma jej pomóc w prowadzeniu firmy przejętej od matki Nermin. Benal chce podjąć pracę poza Stambułem. Dżemile jest temu przeciwna.
Dzięki temu mieli zemścić się na Jurandzie ze Spychowa. Żeby podejrzenia nie padły na nich, postanowili porwać dziewczynę w drodze do Spychowa, podrabiając wcześniej wezwanie od jej ojca. Rozdział XXIII Przed wyjazdem Krzyżacy i de Fourcy pożegnali się z księciem Januszem, a ten według zwyczaju, obdarował ich srebrem.
Siostra poszła tam o własnych siłach, jedynie z bólem podbrzusza. Poszła po pomoc, a wyszła martwa – mówi Wioletta Paciepnik, siostra bliźniaczka Agnieszki z Częstochowy. NEWSWEEK: Jak to jest, gdy bliźniaczka traci siostrę bliźniaczkę? Wioletta Paciepnik: – Bardzo ciężko, jest taka pustka w środku. To była moja jedyna siostra. Na początku w ogóle nie dochodziło do mnie, co się dzieje. Wczoraj byliśmy wybierać trumnę, wyszłam stamtąd z płaczem. Bardzo boję się piątku, kiedy odbędzie się pogrzeb. Na razie wszyscy są zabiegani, bo trzeba pozałatwiać formalności, miejsce na cmentarzu, księdza. Sekcja zwłok była w Szczecinie, trzeba było jeździć w obie strony. Cały czas coś się dzieje, nie ma czasu myśleć o Agnieszce. Emocje opadną, kiedy siostrę pochowam.

Poproś jednego o zemstę na siostrze. W spółkę może dacie radę. Jak cię leje a twa siła rąk nie jest mocna zaopatrz się w jakąś broń typu śrubokręt (ta dopiero po drugim przeczytaniu okazało się to niemądre). Miałem raz znajomego który jak przyszedł do gimnazjum znęcali się nad nim. Przychodził nie raz z podbitym okiem

fot. Adobe Stock Posadziłem ją na ławce na wprost okien jego mieszkania. Na jej udach starannie ułożyłem splecione ze sobą dłonie, delikatnie poprawiłem jej włosy, wytarłem cieknącą z ust stróżkę krwi. Wyglądała bardzo naturalnie. Jakby przysiadła na chwilę zmęczona wieczornym spacerem w cieniu rozłożystego klonu. Z dala od miejskiego hałasu i światła latarni. Spojrzałem na zegarek. Wiedziałem, że przed świtem nikt jej tutaj nie znajdzie, a o piątej trzydzieści on jak zwykle potruchta sprzed bramy w kierunku ścieżki, przy której stała ławka i mimo słuchawek w uszach odruchowo spojrzy w tę stronę… Wróciłem do siebie, ale z emocji nie mogłem zasnąć. W końcu nie co dzień zabija się człowieka? Poddałem się tuż przed świtem, pojechałem do parku i schowałem się za jednym z drzew. Widziałem, jak wybiega z domu, chwila ciszy i przerażający ryk poderwał do lotu wrony. „Dokonało się” – pomyślałem, odchodząc, gdy on wciąż wzywał pomocy, jakby nie czuł, że jej ciało dawno już ostygło. – Rachunki wyrównane – wyszeptałem, kucnąwszy przy grobie siostry. – On cię zniszczył, ja zabiłem jego siostrę. Życie za życie. Krew za krew. Rękawem płaszcza zmiotłem z płyty zeschłe liście, zapaliłem znicz, zmieniłem kwiaty w wazonie. – Pan jest dobrym człowiekiem – rozczuliła się na mój widok przycmentarna kwiaciarka. – Tyle lat, a pan nigdy nie zapomina o siostrze – westchnęła, wydając mi resztę. – Ale musi pan o siebie dbać, bo strasznie pan bledziutki ostatnio. – Będę! – obiecałem jej, uśmiechając się szeroko. „Teraz już mogę zająć się sobą” – myślałem. Otuliłem się mocniej płaszczem i wyszedłem z cmentarza. Policja nie powiązała ze sobą odległych faktów z życia brata z obecnym życiem siostry. Zatarłem wszelkie ślady swojej obecności w jej życiu. Zmieniłem dane i zadbałem, żeby nikt z jej bliskich nie zdążył mnie poznać. Odszedłem z jej życia równie nagle, jak się w nim pojawiłem. Zostałem jedynie tajemniczym narzeczonym, którego nikt nie mógł wskazać psom. Nie gryzły mnie wyrzuty sumienia, nie interesowało mnie, czy on dowie się, kto stoi za śmiercią jego siostry. Może kiedyś, ale nie teraz. Wiedziałem, że podobnie do nas, oni także byli ze sobą bardzo zżyci, więc jego ból nigdy nie zelżeje. Miałem zatem czas… Bardzo dużo czasu… Nina była najlepsza, zastąpiła nam rodziców Moja siostra otrzymała imię po wielkiej aktorce Ninie Andrycz. W przeciwieństwie jednak do niej nie zrobiła oszałamiającej kariery, nie zaznała uwielbienia, nie udało jej się nawet zrealizować marzeń, tak bardzo pochłaniało ją ratowanie bliskich. Najpierw mamy, później nas. Najstarsza z czwórki rodzeństwa musiała zadbać o dom i rodzinę, kiedy mama popadała w obłęd, a ojciec w alkoholowym amoku tłukł wszystko, co stanęło mu na drodze, w tym i nas. Nina stawała na głowie, byśmy mieli, co jeść, w co się ubrać, na czym i czym odrabiać lekcje, bo bywało, że dzieliliśmy się między sobą jednym długopisem. Żebrała po instytucjach, sąsiadach i obcych ludziach, abyśmy tylko mogli się uczyć. Postawiła sobie za punkt honoru, że nas wykształci i tym sposobem wyrwie z upodlenia. Dzięki niej skończyliśmy podstawówkę i szkoły średnie. Z Niną się nie dyskutowało. Jeśli wymagała, abyśmy omijali szerokim łukiem popijających w bramach chłopaków, wulgarne dziewczyny, drobnych złodziejaszków szukających następców czy dealerów narkotyków, to się jej słuchało. Choć na zewnątrz delikatna i krucha, w głębi duszy potrafiła postawić na swoim. Była silna. Silniejsza od wszystkich kobiet, które znałem. Dzieliły nas zaledwie trzy lata, więc to ja z trójki młodszego rodzeństwa stałem się jej powiernikiem. To mnie pierwszemu zwierzyła się z uczucia do pewnego miłego chłopaka. W cukierni, gdzie pracowała, kupował codziennie świeże bułki. Jeśli miał czas, zamawiał także kawę. Siadał wtedy przy stoliku w rogu sali i obserwował przechodniów, czasem coś czytał. Wydawało się, że nie zwraca uwagi na to, co dzieje się w cukierni, ale pewnego dnia po wypiciu kawy podszedł do Niny, zamówił świeżego, pachnącego lukrem pączka z nadzieniem z róży i wręczył go jej. – Na dobry początek znajomości – uśmiechnął się nieco speszony własną odwagą. Roześmiała się zaskoczona, ale przyjęła prezent. Przedtem nawet nie przyszło jej do głowy, że mogła mu się spodobać. Nigdy nie widziałem Niny flirtującej z mężczyznami, więc zaskoczyło mnie, że spodobał jej się ten z pozoru przeciętny okularnik. Pomyślałem jednak, że to dobrze, że podrywa ją ktoś spoza naszej dzielnicy. Zadbany, ładnie ubrany chłopak, posługujący się równie ładnym językiem. Nina zasługiwała na kogoś takiego. Kibicowałem jej szczęściu z całego serca, wyobrażając sobie siostrę na ślubnym kobiercu, kroczącą ku lepszej przyszłości. – Tylko o nas nie zapomnij – prosiłem w przypływie paniki, bojąc się, że ją stracę. – Nigdy! – pocałowała mnie w policzek i pobiegła na randkę. Widziałem go kilka razy z daleka. Byłem pewien, że gdy przyjdzie odpowiedni moment, Nina pozna go z nami, swoim rodzeństwem, bo o rodzicach nawet nie pomyślałem. Często opowiadała mi o nim, więc czułem się częścią ich życia i cieszyłem się ich szczęściem. Nina była rozsądna, stopowała chłopaka w jego miłosnych zapędach. On chciał się już oświadczać i zapraszać do rodzinnego domu, ona powtarzała, że mają jeszcze czas. Mimo jej protestów kupił drogi zaręczynowy pierścionek i wcisnął jej na palec, podczas kolacji u jego rodziców, na którą zaciągnął ją podstępem. Zapewniał, że jej pochodzenie nie ma dla niego znaczenia. Twierdził, że czasy się zmieniły i nie wstydzi się Niny, a jednak w pewnym momencie zaczął jej unikać. Długo nie rozumiałem, co się z nią dzieje. Sądziłem, że chodzi przybita z powodu złamanego serca, lecz ją gnębiło coś poważniejszego – dziecko, które rosło w jej łonie. Zostawił ją samą z tym, jak go nazwał, problemem. To znaczy znalazł lekarza i wręczył połowę kwoty na zabieg, po czym zniknął. Zmienił adres zamieszkania i numer telefonu. Podobno wyjechał na zagraniczny kontrakt. Nina była zbyt dumna, żeby powiadomić o ciąży jego rodziców. Nie chciała żebrać o łaskę u ludzi, którzy już wcześniej traktowali ją wyniośle. Jak zwykle uznała, że poradzi sobie sama, choć miała na głowie naszych rodziców i trójkę młodszego rodzeństwa. Miała nóż na gardle, ale nikt o tym nie wiedział Gdybym wiedział, co zamierza, rzuciłbym technikum i poszedł do pracy, żeby tylko jej pomóc, ale Nina nie powiedziała mi o ciąży ani o tym, że straciła pracę. Nie wiem, która z tych spraw pchnęła ją do gabinetu ginekologa wskazanego przez chłopaka. Pamiętam jedynie, że pewnego popołudnia wróciła do domu jeszcze bledsza i jeszcze bardziej milcząca niż zwykle. Przerażony jej wyglądem, kazałem się jej natychmiast położyć, zrobiłem herbatę z miodem. Następnego dnia wyglądała jeszcze gorzej. Chciałem zawieść ją do lekarza, ale zmusiła mnie, żebym najpierw poszedł do szkoły. – Niedługo matura, nie możesz opuszczać lekcji – upomniała mnie, a z Niną się nie dyskutowało. Już nie żyła, kiedy zdyszany wróciłem ze szkoły. Jeszcze ciepła leżała w łóżku przesiąkniętym krwią. Szarpałem ją, próbowałem ocucić, wezwałem pogotowie – niestety, wszystko na nic. – To są skutki aborcji – westchnął tylko ratownik. – Gdzie jest jej chłopak albo mąż? Gdzie są wasi rodzice? Jesteś jedyną dorosłą osobą w domu? Przykro mi, musimy wezwać policję. Chciałem, żeby go złapali. Żeby zatrzymali ich obu – jej chłopaka i faceta, który ją wyskrobał. Ale dobrze rokujący menadżer czegoś tam dostał jedynie kilka miesięcy w zawieszeniu, a lekarz po prostu rozpłynął się we mgle. Pod wskazanym adresem policjanci nie znaleźli niczego, nawet trochę przypominającego gabinet ginekologiczny. – Synu… – jęczał pijany jak zwykle ojciec. – Musisz nam pomóc, nie zostawiaj nas, bez Ninki i ciebie wszystko się rozsypie – bełkotał, ale we mnie nie było już litości. Wraz ze śmiercią Niny umarła także część mnie. Charakterologicznie zawsze byliśmy niczym ogień i woda, ona – spokojna, ja – impulsywny. Teraz jednak stałem się wprost nieludzki. Działałem metodycznie owładnięty pragnieniem zemsty na wszystkich, którzy zniszczyli jej życie. Zdałem maturę, znalazłem pracę, wynająłem mieszkanie i odebrałem rodzeństwo rodzicom, pozbawiając ich wszelkich praw do dzieci. – Nie mamy już po co żyć – jęczała na sali sądowej wyniszczona chorobą matka, która jednak za nic na świecie nie opuściłaby ojca. Sędzia dwukrotnie zapytał, czy jestem pewien swojej decyzji, a ja dwukrotnie odpowiedziałem, że tak, nie spoglądając nawet w stronę rodziców. Było mi wszystko jedno, czy przeżyją rozstanie z dziećmi, czy nie. Nina chciała nas wykształcić i dać nam lepsze życie, więc czułem się w obowiązku wypełnić jej testament. Nieważne, ile krwi i łez miałoby się przy tym polać. Los stworzył mi okazję do zemsty… Przez następne lata tyrałem jak wół, żeby utrzymać rodzinę, ale kiedy w swoje szesnaste urodziny, najmłodsza z mojego rodzeństwa, Julka, wyznała, że życzy sobie tylko, abym był szczęśliwy, wzruszyłem się do łez. – Nie żartuję – dodała, wtulając się we mnie. – Masz zacząć wychodzić wieczorami, umawiać się na randki, obiecaj! – żądała, a ja nie umiałem jej odmówić. Gdybym nadal pracował ponad siły, pewnie nigdy nie poznałbym Ady, całkiem ładnej absolwentki rehabilitacji i czarnej owcy w rodzinie. Mimo obietnicy złożonej Julce, nie miałem ochoty, a tym bardziej siły i czasu na romanse, ale coś w tej dziewczynie przykuło moją uwagę… Te oczy… Ten chód. Aż mnie zmroziło, kiedy zapytana o rodzeństwo przyznała, że ma brata, świetnie ustawionego menadżera, któremu nie dorównuje do pięt. Szóstym zmysłem wyczułem, że chodzi o niego, i nie zastanawiając się długo, postanowiłem kłamać. Jeszcze nie wiedziałem, dokąd zaprowadzą mnie moje oszustwa, ale byłem przekonany, że nie powinienem tej dziewczynie mówić prawdy o sobie. Zakochała się. Widziałem to w jej zachowaniu. Miała nadzieję na coś więcej, ale im bardziej pragnęła się do mnie zbliżyć, z tym większą siłą coś mnie od niej odpychało. Musiałem zmuszać się do pocałunków i pieszczot, a po każdej takiej sytuacji czułem do siebie coraz większy wstręt, jakbym zbliżeniami z Adą kalał pamięć o Ninie. Kiedy wreszcie postanowiłem, że z nią zerwę, niczego nieświadoma zaproponowała spotkanie ze swoim bratem. – Tylko my troje, on tak bardzo chce, żebym była szczęśliwa. On jeden mnie rozumie, więc zgódź się… Zgódź… – prosiła, rzucając mi się na szyję. – Byłoby pięknie, ale nie mogę – odsunąłem ją od siebie. I wtedy właśnie zakiełkowała we mnie ta myśl. Postanowiłem go obserwować. Poznać jego zwyczaje. Jeszcze nie wiedziałem jak, ale byłem pewien, że się zemszczę. Zniszczę to, co miał najcenniejszego… Chciałem ją tylko upokorzyć i porzucić, ale tak mnie błagała… Uczepiła się mnie, oskarżając, że zostawiam ją dla innej, a kiedy potwierdziłem, wyśmiała, że nie umiem kłamać. Gdy pozostałem niewzruszony na jej lamenty, dodawała, że zgodzi się na wszystko, nawet na trójkąt, bylebym tylko został. Patrzyłem na nią i czułem narastający wstręt. Odepchnąłem ją z całej siły, a ona upadła i uderzyła się o wystający z ziemi kamień. Z ust popłynęła jej strużka krwi. To wszystko. Żadnego krzyku, chrupnięcia, ostatniego tchnienia. Myślałem, że udaje, chciałem odejść, ale zaraz zawróciłem. Naprawdę się nie ruszała. Reszta poszła gładko. Nadspodziewanie gładko… Wracając z cmentarza, wstąpiłem do cukierni i kupiłem dla siebie i Julki pyszne, świeżutkie ciastka. Gdy wszedłem do mieszkania, zadzwoniła moja trzecia siostra, której zaledwie rok temu wyprawiłem skromny ślub. – Chciałabym, żebyś wreszcie mnie odwiedził i zobaczył, jak ułożyłam sobie życie – powiedziała. – Oczywiście, kiedy tylko zechcesz, nawet w tę sobotę! – odpowiedziałem radośnie. – Naprawdę? Przyjedziesz sam czy z Julką? A może zabierzesz też Adriana i jego dziewczynę? Mój Marek bardzo się ucieszy… Ja się ucieszę… – poprawiła się natychmiast. W słuchawce zapanowało milczenie. – Jesteś tam? – zachęciłem siostrę. Wiedziałem, że chce mi powiedzieć coś ważnego. Sądziłem, że jest w ciąży, ale ona wypaliła: – Chciałam tylko zapytać, bo Julka wspominała coś o twoich częstych wyjściach. Zakochałeś się? Masz może jakąś dziewczynę? – Wręcz przeciwnie! – roześmiałem się, czując ulgę, że chodziło tylko o to. – Właśnie wyzwoliłem się z toksycznego związku! Zobacz więcej kryminalnych historii: „Zakochałam się w Januszu od razu. Gdybym wiedziała, że zamorduje mojego męża, dalej bym go kochała” „Obrobiłem dom bandziora działającego w gangu porywaczy dla okupu. Tak odkryłem, gdzie jest moja siostra”„Matka chciała mnie tylko dla siebie. Skłamała, że mój ojciec nie żyje. Nie zasłużyła na życie po tym, co zrobiła”

Jeśli nadal chcesz spróbować zemsty, tym razem możesz zaplanować najskuteczniejszą strategię powrotu do swojej siostry. Upewnij się, że wybierasz czas i miejsce, w których najmniej spodziewa się zemsty, ponieważ element zaskoczenia jest jedną z najlepszych broni zemsty.

Mówią, że nikt nie jest odporny na piękne i brzydkie, chore i zdrowe, ubogie i bogate, a także młode i stare. Nawet książęta i księżniczki nie są chronione przed perfidią. Zwykle, gdy "strona dotknięta" dowiaduje się o tak nieprzyjemnym (delikatnie mówiąc) fakcie, jej pierwszym pragnieniem jest zemsta. Tak się złożyło, że zazwyczaj zmienia człowieka, ale cierpi - jego żonę. A ona, oczywiście, bardzo chce zrobić wszystko, by mąż męża dręczył tak jak ona. W tym celu opracowywane są całe strategie na temat "jak się zemścić kochanka jej męża. "Zimne danieW przypływie deptanych uczuć zaczyna się zwodzona żonawymyślić najbardziej sprytnie opracowanych planów zemsty, bez myślenia o przyczyn wydarzeń, które doprowadziły do ​​jej rodziny ołtarzu zniszczenia. Ale zanim zastanowić się, jak zemścić się na męża kochanki, byłoby zignorować pasję i analizować sytuację. Po tym wszystkim, wina jest zawsze dwa - w związku nie jest wyłączną winą. Być może, kiedy będą analizowane i rozumieć motywy niewierności męża, znika konieczność zemścić się na kochance jej mężaNiestety, kobiety są zbyt emocjonalne, wróżni się od mężczyzn i rzadko kieruje się zdrowym umysłem. Są przytłoczeni emocjami i całodobowymi myślami o tym, jak zemścić się na kochance jej męża. Najbardziej krwiożercze sposoby są wymyślane, przyciągając dręczyciela męki rywala w najjaśniejszych kolorach. Oczywiście prawie wszystkie kobiety nie mają dalszych zdjęć. Nie będziemy brać pod uwagę niesławnych przypadków użycia kwasu siarkowego, zatrudniania zabójcy i tak dalej. Zwykła oszukiwana żona o tym może tylko fantazjować. W praktyce jednak jej zdolność do zemsty na byłym kochanku jej męża ogranicza się do gróźb słownych (a następnie zewnętrznych), tego samego rodzaju przekleństw lub lekkiej walki z rozdartymi włosami i złamanymi zemstaZ wielkim pragnieniem możesz wymyślić masęsposoby, w jaki sposób zemścić się na byłym kochankiem, leczyć ich zranioną dumę. zależą one wyłącznie od możliwości oszukani żony i jej adekwatności. Sytuacje są różne: kochanka może być jej niewolnikiem pracy (jeżeli można oddalić), może być przyjacielem (jeśli można ją usunąć ze swojego życia), może to być sąsiad (dobrze, to jest możliwe, a „serce do Dyskusja serca”). Istnieje kilka żon, którzy uciekli do magów i czarowników i poprosił o pomoc w celu przywrócenia uszkodzeniu temptresses zagranicznych mężów lub, co gorsza, złamać wszystkie swoje życie. Jak można sobie wyobrazić, wszystkie plany zemsty ukierunkowane na spowodowanie szkody dla rywala bok, nie mogąc Poczuj prawdziwy satysfakcję zdradził żonę. Najlepszą zemstą pani kochanki będziepolegać na godnym zachowaniu żony, jej mądrości i protekcjonalności wobec uczestników trójkąta miłosnego. Aby to zrobić, oczywiście bycie pod presją emocji, jest dość trudne, ale całkiem możliwe. Udana, piękna, samowystarczalna, modna i kwitnąca żona kochanka - to najlepsza zemsta dla kochanki! W rzeczywistości taka kobieta nie, że mąż nie chce rzucać, sama też może udać się do kogokolwiek.

Zobacz 6 odpowiedzi na pytanie: Czy warto się zemścić? Pytania . Wszystkie pytania; Sondy&Ankiety; Kategorie . Szkoła - zapytaj eksperta (1935)
ODPOWIEDZI (6) chwilę temu 2010-08-16 08:57:08 Hmmm.... zmiksuj jej napój, np. do coca-coli dodaj kwasek cytrynowy, sól itp. Uwierz, że efekty bywają zaskakujące :D Odpowiedz na ten komentarz skasowany 2010-08-09 13:47:01 Kórwa, Pomóżcie mi!!! Fajny portal tak? Jak jakieś głupie pytanie to wszyscy lecą jak ćmy do ognia po punkty, które są do srania potrzebne, a jak coś pomysleć to nikogo nie ma!!! Odpowiedz na ten komentarz ~Helper 2010-08-16 08:44:04 Nasyp jej proszku do suszarki ;D Odpowiedz na ten komentarz ~Kupa111 2012-12-30 10:55:51 Siostra to jajgorszy wróg brata xD Odpowiedz na ten komentarz czeekoladowaa 2010-08-16 09:10:48 Z tym proszkiem dobre xD A po co chcesz się zemścić? Bo to zależy co ci zrobiła. Odpowiedz na ten komentarz ~Kupa111 2012-12-30 10:54:37 LoL..? Odpowiedz na ten komentarz Zaloguj się by móc dodać komentarz.
Czy warto poświęcić swój cenny czas, energię i uwagę, aby zemścić się na narcyście? Co przekazujesz im, kiedy wpuszczasz ich do swojego życia, nawet jeżeli r
fot. Adobe Stock, fizkes Zawsze miałam silny instynkt macierzyński, ale nie udało mi się zrealizować marzenia o byciu mamą. Moja młodsza siostra Basia była inna – chciała imprezować, zwiedzać świat, a w międzyczasie piąć się po szczeblach kariery. Los bywa jednak przewrotny. To właśnie Basia zaszła w nieplanowaną ciążę, komplikując sobie tym samym życie. Nie mogłam pojąć, że dla dobra dziecka nawet nie próbowała ułożyć sobie życia z ojcem maleńkiej Klary. Została sama, ale wcale się tym nie przejmowała. – Przecież mi pomożesz – wzruszała ramionami, jakby to było oczywiste. Bo było. Napędzała mnie miłość do siostrzenicy. Czułam, że to maleństwo potrzebuje mnie niemal tak samo jak własnej matki. Pomagałam więc siostrze w opiece nad niemowlęciem. Ojciec Klary także poczuwał się do odpowiedzialności; odwiedzał malutką regularnie, a jego relacje z Basią były co najmniej koleżeńskie. Pomoc zaoferowała również nasza mama. Tworzyliśmy więc swego rodzaju drużynę, której celem była troska o maleństwo, które niespodziewanie zawładnęło naszym życiem. Moja siostra może nie była doskonała, ale przecież nikt taki nie jest Klara rosła jak na drożdżach. Z niemowlęcia zmieniła się w rezolutną dziewczynkę, potem w błyskotliwą nastolatkę, wreszcie w odważną młodą kobietę. Łączyła nas wyjątkowa więź Czasem odnosiłam nawet wrażenie, że Basia jest o mnie zazdrosna. Zupełnie niepotrzebnie. Nie aspirowałam do roli matki Klary, co zresztą byłoby niemożliwe. Zwyczajnie pokochałam to dziecko, z wzajemnością. Klara była moją motywacją. To dzięki niej podjęłam studia pedagogiczne i zaczęłam się spełniać zawodowo. Pracę godziłam z opieką nad siostrzenicą. Zmieniałyśmy się z Basią – tak by ona też mogła pracować i choć po części zrealizować swoje plany. Kiedy Klara podrosła, usunęłam się bardziej w cień. Poznałam mojego męża i skupiłam się na swoim życiu. Oczywiście z siostrzenicą nadal miałam stały i serdeczny kontakt. Bywała u mnie w domu i chętnie spędzałyśmy razem czas. Chciałam jednak, by razem z Basią zadbały o wzajemne relacje, zanim Klara wyfrunie z rodzinnego domu. – Ciociu, czy mogę u ciebie przenocować? – usłyszałam pewnego razu w słuchawce telefonu. Spodziewałam się zwyczajnej pogawędki z siostrzenicą, a nie takiej niecodziennej prośby. – Oczywiście, wiesz przecież – odparłam, choć alarm już się we mnie włączył. Zaledwie pół godziny później zadzwonił dzwonek do drzwi. Otworzyłam. Na progu stała Klara. Z walizką i plecakiem. – Przenocować, tak? – puściłam do niej oko i przesunęłam się, by mogła wtaszczyć bagaż do środka. – Zamierzasz się tu przeprowadzić? – Na jakiś czas, jeśli pozwolisz – odparła z westchnieniem, wprawiając mnie w konsternację. Nie wyglądało, że żartuje Kochałam Klarę, ale miała własny dom, a w nim matkę. Basia może nie była doskonała, ale nikt nie jest, i nie zasługiwała na porzucenie przez swoją córkę. Widać zaszło między nimi coś poważniejszego niż standardowa kłótnia. – Mariusz chyba nie będzie miał nic przeciwko? – upewniła się Klara, tarabaniąc się do pokoiku, który stanowił jej sypialnię, gdy u nas nocowała. – Oczywiście, że nie. Mariusz, żeniąc się ze mną, wiedział, że siostrzenica jest nieodłączną częścią mojego życia. Brał nas w pakiecie. Skoro pokochał mnie, polubił też Klarę i nie marudził, nawet jeśli odwiedzała nas o różnych porach i bez zapowiedzi. – Musisz mi tylko wyjaśnić, o co tu chodzi – spojrzałam na siostrzenicę, która umościła się na kuchennym krześle. Nastawiłam wodę na herbatę, a potem oparłam się o blat i skrzyżowałam ramiona, czekając na opowieść. Klara zwlekała. I unikała mojego wzroku. Zdawała się urażona, a zarazem jakaś zagubiona. Znałam ją na tyle, by wiedzieć, iż muszę to przeczekać. W jej głowie trwała burza, kotłowało się tysiąc myśli. Kiedy nawałnica nieco przycichnie, będzie chciała porozmawiać. Panującą w kuchni ciszę przeszył donośny gwizd czajnika. Tak nagły, że obie podskoczyłyśmy, a potem zgodnie parsknęłyśmy śmiechem. – Jak nie ciachem, to gwizdkiem, zawsze znajdziesz na mnie sposób, ciociu – mruknęła. Podałam herbatę i postawiłam przez siostrzenicą puszkę z mini batonikami, które uwielbiała. – No to gadaj, o co chodzi. Poczułam zapach jej delikatnych perfum, zmieszanych z wonią powietrza po deszczu. Odgarnęłam z jej buzi długie pasma wilgotnych włosów. Rozłożyłam ramiona, a Klara po prostu się do mnie przytuliła. To było lekarstwo na wszystko, odkąd pojawiła się na świecie. Wzruszenie ścisnęło mnie za gardło, kiedy tak trwałyśmy w uścisku. Chwilę później opowiedziała mi, co się wydarzyło. – Mama nie chce mnie puścić na studia, które sobie wybrałam… Klarze marzyła się akademia sztuk pięknych, gdzie mogłaby rozwijać swoje zdolności artystyczne. Od małego pięknie rysowała i malowała, chodziła też na dodatkowe zajęcia plastyczne, która Baśka opłacała. Więc czemu teraz stanęła w poprzek tych marzeń? – Chce, żebym miała porządny zawód. Pewny, zawsze potrzebny – wyjaśniła Klara. – Bo artyści jak świat światem przymierali głodem. Fakt, tylko nieliczni robią kariery, ale… jeśli nawet nie spróbuję, to na pewno się nie uda. Moja siostra prowadziła biuro księgowe. Planowała, że kiedyś przekaże ją córce. Ewentualnie widziała ją jako prawniczkę, ale w żadnym razie artystkę. – Chyba że w ramach hobby – relacjonowała załamana Klara. Targnęła mną złość na siostrę Co ona miała do gadania w sprawie życia zawodowego swojej córki? Hm, no coś tam jednak miała, gdyby musiała ją utrzymywać w trakcie nauki. Ale to nie znaczy, że może tak apodyktycznie narzucać swoje zdanie! Nie wolno wciskać kogoś w swoje buty, bo zawsze będzie mu niewygodnie i daleko nie zajdzie. Zresztą po ASP można pracować choćby w reklamie. – Załatwię to – obiecałam siostrzenicy. – A ty ochłoń. – Dzięki, ciociu. Nie wiem, co bym bez ciebie zrobiła… Cmoknęłam ją w czubek głowy. – A ja bez ciebie. To wzajemny układ, skarbie. Symbioza. Jeszcze tego samego dnia pojechałam do siostry. Basia nie wydawała się zaskoczona moją wizytą. – Wiedziałam, że pobiegnie na skargę do ciebie. Rzuciłam torebkę na komodę i podążyłam za siostrą do salonu. – Będziesz mnie teraz pouczać, jak mam wychowywać córkę? – zaatakowała cierpkim tonem. Kusiło mnie, by jej przygadać i wygarnąć. Jak byłam potrzebna, to korzystała, a teraz: nie wtrącaj się? Ale zachowałam zimną krew. Dla dobra Klary. Wczesne macierzyństwo pokrzyżowało jej plany – Nie pouczam, tylko proszę. Spróbuj ją zrozumieć. Bardzo jej zależy na tych studiach, to jej pasja, talent… – Myślisz, że nie wiem? – obruszyła się. – Chcę tylko, żeby była bezpieczna, żeby nie dziadowała czy była od kogoś zależna. Tę firmę założyłam też dla niej, żeby nie musiała pracować dla kogoś, tylko dla samej siebie. Co ja z tym zrobię? Komu zostawię? – Więc chodzi bardziej o nią czy o twoją firmę? Bo już nie wiem… – Nie odwracaj kota ogonem! – A ty patrz szerzej. Może będzie zabezpieczona i ustawiona, ale czy szczęśliwa? Powinna kochać swój zawód, a przynajmniej lubić swoją pracę. Naprawdę widzisz ją jako księgową? Błagam cię… Dlaczego jej tak utrudniasz? Już zapomniałaś, jak sama pragnęłaś podróżować, podbijać świat? Basia usiadła na brzegu kanapy i spuściła głowę. Kochała Klarę, ale nie da się ukryć, że nieplanowana ciąża i wczesne macierzyństwo pokrzyżowały jej plany. Tym bardziej nie rozumiałam, dlaczego teraz torpeduje marzenia swojej córki. Przecież chyba nie za karę, w ramach jakiejś nie do końca uświadomionej zemsty…? Oczywiście Klara mogła zrobić na przekór matce. Wiedziała, że ma wsparcie we mnie – mentalne i finansowe. Gdyby poprosiła o pomoc, nie wahałabym się, nawet za cenę wojny z siostrą. Czułam jednak, że Klara najbardziej potrzebuje teraz zrozumienia i akceptacji. Nie z mojej strony, bo to zawsze miała. To o aprobatę matki musiała zabiegać zdecydowanie bardziej. – Nic nie rozumiesz… – westchnęła Basia. Siostra zwykła ukrywać swoje emocje Przeżywała wszystko w środku, by na zewnątrz uchodzić za twardą, bezkompromisową kobietę, która ze wszystkim sobie radzi. Teraz wydawała mi się roztrzęsiona. Nic nie mówiłam. Czekałam, aż się otworzy. Basia odetchnęła, a potem oparła głowę na moim ramieniu – Chciałam, żeby chociaż raz mnie posłuchała – wyznała ze wzrokiem wbitym w czubki kapci. Nagle taka smutna i zagubiona, zupełnie jak nie ona. – Chciałam być dla niej autorytetem. Prawdziwą matką, której się ufa i z którą się liczy. A ona słucha tylko ciebie. I u ciebie szuka pocieszenia. – Basiu… – dotknęłam jej dłoni. Spojrzała na mnie oczami pełnymi łez. – Nawet teraz pobiegła do ciebie. Także byłam bliska płaczu, ale wzięłam się w garść. – Tu nie chodzi o nas, Basiu, tylko o Klarę. Zawsze robiłyśmy wszystko dla niej… – Racja. Chyba nigdy właściwie ci nie podziękowałam. – Daj spokój. Kocham tę smarkulę jak… umiem. Nie jak własną córkę, bo jej nie mam, więc nie wiem, jak bym się zachowywała. Całkiem możliwe, że w roli matki byłabym zdecydowanie bardziej surowa niż ty. Macierzyństwo wiąże się z odpowiedzialnością, wyznaczaniem granic i ustalaniem reguł, a ciocia… może rozpieszczać do woli. Miałam łatwiej, ale to na twojej akceptacji i zrozumieniu Klarze najbardziej zależy. To ty jesteś jej mamą i wzorem, a że jesteście do siebie podobne, to się kłócicie. Młoda chce odnieść sukces, tak jak ty, ale na własnych warunkach. Nie damy rady uchronić jej przed błędami Objęłam siostrę. Basia odruchowo się spięła, ale potem odetchnęła i oparła głowę na moim ramieniu. Posiedziałyśmy chwilę w milczeniu, późnej obejrzałyśmy albumy ze zdjęciami Klary, pogadałyśmy przy kawie i wróciłam do domu, gdzie moja siostrzenica właśnie ogrywała mojego męża w warcaby. Nie zdążyłam odstawić butów na półkę, kiedy wyrosła tuż obok. Patrzyła na mnie pytającym wzrokiem. – Jutro wracasz do domu. – Zgodziła się? Naprawdę? – Oczywiście. Kocha cię przecież jak wariatka. – Może wariatka, ale zasadnicza i uparta. Żadnych warunków wstępnych? – nie dowierzała, że tak łatwo przekonałam Basię. – Dostań się. Na studia dzienne. Do państwowej szkoły. To wcale nie będzie proste. – Ale wykonalne! Klara miała cel i była pełna entuzjazmu. Czyż nie o to chodzi u progu dorosłego życia? Nie damy rady uchronić jej przed błędami i każdym złem tego świata. Ale nie jest bezbronna. Miłość, jaką od nas dostała, będzie jej tarczą. Czytaj także:„Matka zapukała do moich drzwi, by opłakiwać swój los. Szkoda, że nie martwiła się tym, gdy kiedyś porzuciła mnie dla butelki”„Okazało się, że moja 90-letnia babcia była… pożeraczką męskich serc! Adoratorzy ustawiali się do niej w kolejkach”„Rozpaczałam po zmarłym mężu, kiedy... obcy mężczyzna zaprosił mnie na wakacje. Wyczuł, że cierpię i wykorzystał moment”
Jak się zemścić na koleżance z klasy? Odebrała mi przyjaciółki (l.mn.) i daje różne uwagi na temat mojego wzrostu (niski, jest o 10 cm wyższa) Problem w tym że ona ma wielu przyjaciół a ja jestem sama.
fot. Adobe Stock, boomeart Amelia. Ciemnowłosa dziewczyna, o ciemnych, nieprzeniknionych oczach i szlachetnych rysach twarzy, niedościgniony wzór wyrafinowanej urody. Tak się niestety złożyło, że była moją starszą siostrą, osobą, którą darzyłam skomplikowanymi uczuciami oscylującymi między bezkrytycznym podziwem a nienawiścią. Zazdrościłam jej wszystkiego, nawet imię miała ładniejsze od mojego, przywodziło na myśl księżniczkę z bajki. Ja byłam zwykłą Kasią. Zawsze chciałam być taka jak ona, niestety to było niemożliwe, różniłyśmy się wszystkim, ona była podobna do mamy, ja do taty. – Śliczna dziewczynka, jak masz na imię, kochanie – starsze panie zaczepiały Amelię w parku, do którego chodziłyśmy z mamą w dzieciństwie. Podskakiwałam obok i robiłam śmieszne miny, starając się zwrócić na siebie ich uwagę i zwykle mi się to udawało. – Urocze dziecko, jaką ma zabawną buzię – chwaliły mnie grzecznie, raniąc do żywego. Obrażona nadymałam policzki, a one śmiały się serdecznie. Małe dzieci wiele rozumieją, a czego nie są w stanie pojąć, odczują. Miłe, starsze panie pierwsze poinformowały mnie, że urodą nie sięgam Amelce do pięt, ona była ciemnowłosą królewną o wielkich oczach i regularnych rysach twarzy, ja chudą chłopczycą z poobijanymi kolanami i zadartym nosem. Bolałam nad tym, przez wiele lat marzyłam o metamorfozie, myślałam, że kiedy podrosnę, stanę się taka jak ona, siostry powinny być przecież chociaż trochę podobne. Niestety, karty zostały rozdane przed naszym urodzeniem, ona dostała wszystko, ja niewiele. Uważałam to za palącą niesprawiedliwość, a mimo to podziwiałam Amelię, lubiłam być blisko niej i robić wszystko to co ona. A ją to złościło, nazywała mnie cieniem i prosiła, bym za nią nie łaziła. Byłyśmy już starsze, nietaktowne starsze panie odeszły w niepamięć, pojawiły się koleżanki, no i oczywiście chłopcy. Amelia, jakżeby inaczej, była lubiana przez dziewczyny i miała ogromne powodzenie, królowa życia, można powiedzieć. Snułam się za nią wszędzie, chociaż robiła co mogła, żeby mnie przepędzić. I tu się nacięła, okazało się, że i ja jestem lubiana przez jej towarzystwo, moja skłonność do wygłupów zjednywały mi sympatię, a brak ponadprzeciętnej urody nastawiał do mnie dziewczyny wybitnie pokojowo. Dwóch pięknych sióstr pewnie by nie zniosły. Jedyną osobą, której przeszkadzałam, była Amelia – Zjeżdżaj, Cieniu, znajdź sobie zajęcie gdzie indziej – syczała, kiedy wychodziłyśmy razem z domu. Rodzice nalegali, by zabierała mnie ze sobą, byli wtedy spokojniejsi, pewnie uważali, że jestem znakomitą przyzwoitką, która uniemożliwi pięknej Amelii szaleństwa. Wybitna uroda nie zawsze bywa atutem, w rodzinie utarło się, że mnie można ufać, jej – nie. Korzystałam z tego, wolałam towarzystwo Amelii niż własne, no i kochałam się potajemnie w Kubie. On nie widział świata poza moją siostrą, więc przeniosłam uczucia na Jurka, potem na Damiana. Nie umarłam z miłości, kiedy zrozumiałam, że wszyscy chłopcy, którzy mi się podobają, widzą tylko siostrę, nie miałam u nich szans, kiedy porównywali mnie z Amelią. Lubili mnie, ale nie tak, jakbym chciała, byłam raczej kumplem niż dziewczyną, którą można się zainteresować. Zezłościłam się i uznałam to za dziejową niesprawiedliwość, skróciłam nawet trochę włosy, żeby choć trochę upodobnić się do Amelii, ale później pozwoliłam im odrosnąć. – Chcesz być jak chłopak – zaśmiała się Amelia, komentując moje zamiary. – Nie znasz się – zgasiła ją przyjaciółka – Ona ma intrygującą urodę, tylko trzeba ją wydobyć. Jak się umaluje, z podciętymi włosami będzie całkiem do rzeczy. Amelia umilkła, Iwona miała opinię osoby z wyrobionym gustem, jeszcze nie była pewna, kim chce zostać, wziętą wizażystką, czy słynną projektantką mody, ale dziewczyny liczyły się z jej zdaniem. Ona pierwsza przerwała zaklęty krąg, dostrzegła we mnie to „coś”. Nie byłam próżna, jednak potrzebowałam miłych słów, żeby nie myśleć o sobie jak o pomiotle. Żyłam w cieniu Amelii, dziewczyny wyrastającej na prawdziwą piękność, a to nie było łatwe doświadczenie. Wiedziałam, że na jej tle wypadam blado, byłam tylko cieniem, dziewczyną, której się nie zauważa, i nie miałam szans, by się od niej uwolnić, byłyśmy przecież siostrami. Która nastolatka to zniesie? Różnie między nami bywało, czasem zwierałyśmy szeregi przeciwko ograniczeniom narzucanym przez rodziców, innym razem zwracałyśmy się przeciwko sobie, walcząc o prawo do autonomii. Amelia wyrzucała mnie z pokoju, kiedy Iwona wpadała na plotki, ja leciałam na skargę do rodziców albo robiłam jej na złość. W pewnym okresie trzeba było przegrodzić pokój segmentem, żebyśmy się nie pozabijały. Zaporę usunęłyśmy same, kiedy zaczęli odwiedzać nas chłopcy. Nie zamierzałyśmy nikogo wprowadzać w rodzinne sekrety, wojna podjazdowa, jaką toczyłyśmy, była naszą prywatną sprawą, więc z dwojga złego wolałyśmy zrezygnować z odrobiny prywatności i odsłonić pole bitwy. Okazało się, że nie jesteśmy już tak wojowniczo nastawione, ale rezerwa została. Amelia nadal nazywała mnie Cieniem i chętnie pozbyłaby się wiecznie towarzyszącej jej siostry. Dziś ją rozumiem, wtedy uważałam że jest wredna Nie stałam się bardziej wyrozumiała, dlatego gnębią mnie wyrzuty sumienia. Chociaż minęły lata i Amelia ma cudownego męża, czasem myślę, jak potoczyłoby się jej życie, gdybym nie spotkała wtedy na ulicy Wojtka. Był wielką miłością siostry, pierwszą prawdziwą i aż boję się myśleć, jak mocną. Pojawił się niespodziewanie, tak w jej, jak i w moim życiu. Nie byłam na niego gotowa. Wszedł między nas, całkowicie separując mnie od Amelii, nie mogłam przecież towarzyszyć jej na randkach, nawet rodzice tego nie wymagali. Polubili Wojtka i uważali, że ma na Amelkę dobry wpływ, a poza tym, co nie jest bez znaczenia, obie byłyśmy już pełnoletnie. Ja co prawda niezupełnie, ale byłam tak podpięta pod siostrę, że nikt na taki drobiazg nie zwracał uwagi. W końcu Amelia odzyskała swobodę, pierwszy raz w życiu pozbyła się Cienia, i zajęta Wojtkiem, nawet tego nie zauważyła. Przestałam być dla niej ważna. Z początku nie rozumiałam, co się dzieje, nie byłam zazdrosna, tylko zdezorientowana. Nagle zostałam pozbawiona nie tylko towarzystwa Amelii, ale także jej koleżanek, dziewczyny nie odsunęły się ode mnie, jednak przestałam się z nimi spotykać, bo bez siostry to nie było to samo. Cień stracił swoją panią i nie umiał żyć samodzielnie Amelia zmieniła się, i o dziwo, zaczęła lepiej mnie traktować. Może dlatego, że była szczęśliwa, a może zaczynała dojrzewać? Tak czy owak, awansowała mnie do roli powiernicy numer dwa, zaraz po Iwonie. Byłabym z tego dumna, gdybym nie musiała wysłuchiwać tego, co powiedział i zrobił Wojtek. Czułam, że Amelka zwierza mi się, bo nie ma akurat komu, a ja jestem pod ręką. – Kochasz go? – spytałam ją kiedyś wprost. – A jak myślisz? – błądziła rozmarzonym wzrokiem po suficie. Nie chciała odpowiedzieć, ale wcale tego nie oczekiwałam. I tak wiedziałam. Leżałyśmy w poprzek jej tapczanu, obok siebie, opierając nogi o ścianę, to był nasz rytuał z dzieciństwa, do którego wróciłyśmy po burzliwym okresie siostrzanej wojny. Cieszyłam się, że jesteśmy same, ostatnio Amelka nie miewała dla mnie za dużo czasu. Wtedy właśnie niespodziewanie zjawił się Wojtek i bańka prysła. – Zjeżdżaj Cieniu, zrób to dla mnie – uśmiechnęła się prosząco siostra, wracając do dawnej odzywki, z której ostatnio się podśmiewałyśmy. Teraz nie miała obraźliwej wymowy, była tylko wytrychem otwierającym wspólny kuferek ze wspomnieniami. Ja też się uśmiechnęłam, wychodząc z pokoju, ale poczułam się odrzucona. Wojtek był dla niej ważniejszy niż ja, w zasadzie nic dziwnego, również miewałam sympatie, ale to było co innego. Ja nie wyrzuciłabym jej z pokoju. W tamtym czasie cierpiałam na galimatias uczuć. Zazdrość o siostrę przeplatała się z zadowoleniem, że jest szczęśliwa, nie mogłam z tym dojść do ładu. Huśtawka emocji odbierała mi dech, lubiłam Wojtka i jednocześnie utopiłabym go w łyżce wody, za to, że wszedł między nas, w chwili, kiedy po latach nieporozumień, zaczynałyśmy się odnajdywać. Może myślałabym o nim inaczej, gdyby pojawił się później, gdy byłam już pewna, że Amelia zaakceptowała swój Cień i stała się dla mnie prawdziwą, siostrą. Może… Tego już nigdy się nie dowiem. Szłam zamyślona ulicą, nie śpiesząc się do domu. Amelka umówiła się z Wojtkiem, nie miałam ochoty schodzić im z drogi, udając, że wszystko jest w porządku. Młodsze siostry też mają uczucia, które łatwo można zranić. – Dokąd tak pędzisz noga za nogą? – zatrzymał mnie wesoły głos Wojtka. – Amelka w domu? Właśnie do was idę. Zatrzymałam się, buntowniczo patrząc w bok. Nie miałam ochoty z nim rozmawiać o Amelii, ani o niczym innym. – Masz dziwną minę, coś się stało? – zaniepokoił się. – Uhm – mruknęłam na odczepnego. – Z Amelią? Dzwoniłem dziś dwa razy, nie odebrała – Wojtek sam się podkładał, chciał gadać o mojej siostrze i tylko o niej? Proszę bardzo. – Nic dziwnego, była zajęta – powiedziałam. Jeszcze nie wiedziałam, czym go ustrzelić, chciałam tylko trochę namieszać, żeby nie był taki zadowolony. I wymyśliłam. – Takim jednym, podoba jej się. Młody asystent, prowadzi zajęcia z jej grupą – powiedziałam i natychmiast ugryzłam się w język. Za późno, nie mogłam cofnąć wypowiedzianych słów. Wojtek zbladł. – Żartowałam – wyrzuciłam z siebie pośpiesznie. – Nie chciałam tego powiedzieć. – Jasne, nie zdradziłabyś siostry – powiedział spokojnie Wojtek. Szczęki mu chodziły, widziałam, że toczy ze sobą walkę. – Ona się o tym nie dowie, obiecuję. Jesteś dobrą kumpelką, Kaśka, dziękuję. – Wcale nie, to nieporozumienie – zaczęłam szarpać go za rękaw. – Żartowałam, nie ma żadnego asystenta. – Jest, Amelia wspomniała o nim mimochodem, mówiła, że super gość, a zajęcia z nim są podobno rewelacyjne, widać było, że jest nim zafascynowana. Nie przykładałem do tego wagi, ale po tym, co powiedziałaś… Spokojnie, Kasia, nie wydam cię – uwolnił rękaw. – Porozmawiam z nią, muszę znać prawdę. – Ona się wścieknie, nie lubi nikomu się tłumaczyć – ostrzegłam go niezręcznie. Nie wspomniałam o bezpodstawnych oskarżeniach, bo wtedy musiałabym powiedzieć, że skłamałam, wieść dotarłaby do Amelii i straciłabym siostrę. Nigdy by mi tego nie darowała. Wojtek zostawił mnie rozdygotaną, stałam na ulicy, gorączkowo zastanawiając się, dokąd mam pójść. Jak się wyda, co zrobiłam, Amelia mnie zabije, nie miałam po co wracać do domu. Padło na Iwonę, zamelinowałam się u niej, żeby przeczekać burzę. To do niej właśnie zadzwoniła Amelia po wyjściu Wojtka, na zmianę żaliła się i miotała gniewne klątwy. Była pewna, że zazdrosny chłopak źle zinterpretował jej słowa i oskarżył ją o spotykanie się z asystentem. Podobno wiedział to z pewnego źródła. Uniosła się honorem i poprosiła, żeby wyszedł, a on zamiast uznać swój błąd, posłuchał. Skuliłam się w kącie, komedia nabierała tempa Nie była śmieszna, raczej tragiczna, mogłam ją zakończyć jednym słowem, ale siedziałam cicho, bałam się, że gniew Amelii padnie na mnie. Wmawiałam sobie, że burza ucichnie, jeśli Amelka i Wojtek naprawdę się kochają, będą umieli sobie wszystko wyjaśnić i nadal pozostaną parą. Przeciągnęłam wizytę u Iwony tak długo, jak się dało, kiedy wróciłam do domu, Amelia leżała na łóżku i płakała. Usiadłam obok niej. – Nikt mnie tak nie obraził jak on, nie zasłużyłam na taki brak zaufania – łkała. – To koniec, zerwaliśmy, on nie wróci – podniosła zalaną łzami twarz i spojrzała na mnie. Przełknęłam ślinę. Cholerka, gdybym wiedziała, jaką lawinę poruszy kilka nierozważnie wypowiedzianych słów, nic bym nie powiedziała Wojtkowi. – Pogodzicie się – pocieszyłam ją i wstałam. Nie mogłam patrzeć na to, co najlepszego narobiłam. Całą noc myślałam, jak ich ze sobą pogodzić i nic nie przyszło mi do głowy. Nadal chcieli być razem, kilka razy nawet się spotkali, ale temat zdrady zawsze wypływał i wszystko niszczył. Zbyt im na sobie zależało, żeby przejść do porządku dziennego nad podejrzeniem, które wyżłobiło głęboką rysę. Ich związek tego nie wytrzymał, ale czy miłość również się skruszyła? Amelia długo cierpiała po stracie Wojtka, pozostała sama, z niechęcią odnosząc się do wszystkich zainteresowanych nią mężczyzn. Każdego porównywała do utraconego chłopaka, dowodząc wyższości Wojtka nad resztą rodzaju ludzkiego. Nasze poufne rozmowy odbywały się w ciszy wspólnego pokoju, w innych okolicznościach byłabym uszczęśliwiona zaufaniem, jakim mnie obdarzyła, ale z wiadomych powodów cierpiałam katusze. Bałam się, że moja wina w końcu się wyda i było mi strasznie żal Amelii, ale co mogłam dla niej zrobić? Jeśli chciałam pozostać jej siostrą, musiałam siedzieć cicho. Kilka lat później odpracowałam swój błąd, przedstawiając jej Michała. Był przyjacielem mojego chłopaka, facetem idealnym, ciepłym i pluszowym, w sam raz na złamane serce. Nie sądziłam, że Amelia go doceni, ale chciałam spróbować, tym bardziej że Misiek bardzo mnie o to prosił, wiadomo, moja siostra robiła na mężczyznach ogromne wrażenie. Udało się. Dziś Amelia jest szczęśliwa, a Misiek wszedł do rodziny i stał się moim szwagrem. Wszystko dobrze się skończyło, ale czasem mam wyrzuty sumienia. Niedawno spotkałam przypadkiem Wojtka, spytał zdawkowo, co u mnie. Rozgadałam się, chciałam rzetelnie opowiedzieć mu o wszystkim, co się wydarzyło, ale zauważyłam, że jest dziwnie roztargniony. Nie słuchał, zrozumiałam i zahaczyłam o Amelię. Trafiłam. Oczy mu błysnęły, poczułam ukłucie zazdrości. Ona i tylko ona, jakby nikogo innego nie było, a ja co? Stare uczucie siostrzanej zazdrości, trenowane w wielu wariantach, powróciło i próbowało się rozgościć, ale zdusiłam je. Mam cudowną siostrę, z którą wreszcie dobrze mi się układa, nie ma o co się złościć. Spławiłam Wojtka okrągłymi słówkami, wspomniałam o małżeńskim szczęściu Amelii. Dobrze zrobiłam, szybko się pożegnał i odszedł. O to mi chodziło, jego czas minął, nie ma po co wracać do przeszłości, nigdy nie przyznam się, że niechcący przyczyniłam się do ich zerwania. Teraz między mną i Amelią jest dobrze, nie warto tego psuć. Czytaj także:„Miałam 18 lat i zostałam sama z brzuchem. Mój kochanek wyrzekł się dziecka, więc oddałam syna do adopcji”„Mąż się mnie wstydzi, dla niego jestem tylko zaniedbaną kurą domową. Przed znajomą udawał, że jestem nianią”„Syn zdradził żonę z jakąś lafiryndą. Synowa teraz zabrania mi widywać się z wnuczką. Skierowałam sprawę do sądu”
Mostowiakowie zaczęli się obawiać, że Marysia po czterdziestu latach może dowiedzieć się prawdy o swoim ojcu, że Łagoda jest jej biologicznym ojcem. Lucjan w przeciwieństwie do Barbary, akceptował rodzącą się miłość pomiędzy Małgosią, a Michałem Łagodą, synem Zenona. W niedługim czasie na światło dzienne wyszły
Zranione ptaki odcinek 82 - co się wydarzy? Premierowy epizod tureckiego serialu zostanie wyemitowany w poniedziałek 18 lipca o godzinie 18:45 na antenie kanału TVP2. Produkcję można oglądać także na stronie Przeczytaj, co wydarzy się w nadchodzącym odcinku. Zranione ptaki odcinek 82 streszczenie. Levent jest zaskoczony wyznaniem Melis. Kobieta ma nadzieję, że Levent odwzajemnia jej uczucia. Mężczyzna jednak jasno mówi, że ceni ją jako przyjaciółkę i to się nigdy nie zmieni. Melis wyrzuca mu, że to Meryem odpowiada za jego obojętność. Meryem jest załamana tym, co słyszała. Wierzy, że Levent również kocha Melis. Dziewczyna jest zupełnie rozbita. Tekin uspokaja Durmuşa w kwestii Kudreta, mówiąc, że mu zapłacił kazał wyjechać ze Stambułu. Durmuş nie do końca wierzy w wyjaśnienia Tekina i nie rozumie, dlaczego szef nie pozwala mu odebrać Ömera z rezydencji rodziny Metehanoğlu. Tekin zaś planuje rozwiązać kwestię Meryem i chłopca raz na zawsze. Wściekła i zawiedziona Melis wyjeżdża z impetem. Postanawia zemścić się na Levencie. Mężczyzna niepokoi się jej nieobecnością i przez całą noc bezskutecznie szuka Melis. W końcu dostaje od niej wiadomość, w tonie listu pożegnalnego. Tymczasem Cemil i Ayşe świetnie sprawdzają się w roli współlokatorów. ZOBACZ TAKŻE: Telenowele tureckie i latynoskie - czym się różnią? Które są lepsze? Sekrety serialu ZRANIONE PTAKI | ESKA XD - Hotplota #51 Zranione ptaki - o czym jest serial? Zranione ptaki to historia o siostrze, której miłość chroni rodzeństwo przed wszelkim złem. Meryem jest młodą, silną i piękną kobietą, los sprawił, że przez ostatnie pięć lat wychowuje swojego młodszego brata Ömera. Kiedy była nastolatką, ktoś dał dziecko jej ojcu Durmusowi. Ten zamierzał je sprzedać, jednak został wcześniej aresztowany. Teraz kobieta ciężko pracuje, aby mały Ömer nie trafił na ulicę. Dowiaduje się, że jej przyszywany brat jest synem wpływowego przemysłowca i został porwany w walce o władzę nad imperium rodzinnym. Meryem pragnie połączyć Ömera z jego biologiczną rodziną. Zranione ptaki - obsada Emre Mete Sönmez - Ömer Celik / Efe Metehanoğlu Ali Yasin Özegemen - Levent Metehanoğlu Gizem Arıkan - Meryem Çelik Ayşen İnci - Ulviye Metehanoğlu Elif Erol - Hülya Metehanoğlu Arzu Yanardağ - Hülya Metehanoğlu Özgür Özberk - Tekin Avcı Cemre Melis Çınar - Melis Saraç
  1. Θσոщաνሣռар аዜихр
  2. Кейавр оφоጯа
  3. Νիቤядризв ежեηጧχаф
  4. ኩеπէμ ηеጢ упс
niestety przytrafiło się to mojej siostrze z chłopakiem, musiałam ją powstrzymywać jak zobaczyła tamtą "przyjaciółkę" na mieście. Ja popuszczałabym parę plotek o niej w szkole (jeżeli chodzisz).
15: Yildiz wchodzi do gabinetu Halita. „Szukałeś mnie” – mówi niepewnie. „Usiądź.” – Mężczyzna wskazuje na fotel obok siebie. – „Słucham, chcesz mi coś powiedzieć?”. „Przysięgam, że pani Ender kłamie. Nawet gdyby naprawdę zaoferowała mi coś takiego, odmówiłabym, znasz mnie wystarczająco dobrze. Pani Ender mnie nienawidzi, bo powiedziałam ci wszystko. Ma obsesję, ponieważ ją zignorowałam. Wiesz, jak bardzo się starała, żeby wyrzucić mnie z pracy. Nie byłoby mnie tutaj, gdybym była tego rodzaju osobą, jak mnie przedstawia”. „Yildiz, nie mów mi tego, co już wiem. Ważne są dla mnie twoje uczucia. Nie wiem, może po prostu nie jestem mężczyzną dla ciebie”. „Panie Halicie, nie jest tak” – zaprzecza dziewczyna. – „Nigdy nie powiedziałam o tobie nic złego. Masz na mnie pozytywny wpływ. Nie wiem, co pani Ender ci powiedziała, ale na pewno jest to kłamstwo. Pani Ender mnie oczernia. Jestem niewinna, przysięgam. Z powodu własnej uczciwości znalazłam się w takiej sytuacji. Nie wiem, gdzie popełniłam błąd”. Yildiz opuszcza głowę, jakby zaraz miała się rozpłakać. Halit kładzie rękę na jej ramieniu i mówi: „Nie bądź smutna”. „Panie Halicie, bardzo przepraszam” – mówi Yildiz. „Za co?” – pyta mężczyzna. „Z powodu wszystkiego, co się stało”. „Nie jesteś winna. Twoja szczerość to za dużo dla kobiety, która zbudowała swoje życie na kłamstwach. Stałaś się jej celem. To wszystko, teraz odpocznij. Do zobaczenia jutro”. „Panie Halicie, nie zwolnisz mnie?”. „Dlaczego miałbym to zrobić? Mam cię ukarać?”. „Dziękuję ci bardzo.” – Dziewczyna opuszcza gabinet z uśmiechem na twarzy. W następnej scenie przychodzi do salonu fryzjerskiego przyjaciółki. „Ender przyszła do firmy” – oznajmia siostra Zeynep. – „Zaatakowała mnie, mówiąc, że to ona mnie zatrudniła. Mówiła straszne rzeczy”. „Co za idiotka!” – grzmi Sengul. – „Powinnaś wytargać ją za włosy”. „Nie mogłam nic zrobić, pan Halit tam był. Dopiero później mogłam z nim porozmawiać. Powiedział, że mi wierzy. Prawdopodobnie Ender powiedziała mu, że nie uważam go za atrakcyjnego. Tak mi się wydaje. Ale jest inny problem. Nawet jeśli Halit mi wierzy, myślę, że zaczynają budzić się w nim wątpliwości. Dlaczego miałby poślubić dziewczynę, która była zamieszana w to wszystko? Muszę zrobić coś, żeby zapomniał o tym incydencie”. „Co zamierzasz zrobić?” – docieka Sengul. „Sprawię, że będzie zazdrosny”. „Daj spokój, Yildiz! Jesteś normalna? Granica między zazdrością a nienawiścią jest bardzo cienka. Przysięgam, że stracisz go w ten sposób”. „Czy jestem naiwna? Najpierw sprawię, że będzie zazdrosny, a potem udowodnię swoją niewinność. Ty mi w tym pomożesz”. Akcja przenosi się do domu w dzielnicy. Ender zdrapuje paznokciem tynk ze ściany i mówi: „Ja sama ją zatrudniłam. Ja sama”. „W porządku, zrozumiałem już to” – odzywa się zmęczony Caner. – „Powtarzasz ciągle to samo”. „Zatrudniłam ją, żeby uwiodła Halita”. „Co? Co właśnie powiedziałaś?” – pyta zdumiony mężczyzna. „Sama wykopałam swój grób” – oznajmia była żona Halita. – „Ta mała wiedźma zabawiła się ze mną”. „Zatrudniłaś tę dziewczynę, żeby uwiodła twojego męża i to właśnie zrobiła. Czego oczekiwałaś?”. „Chciałam mieć powód, żeby rozwieść się z Halitem. Miałam dostać połowę jego majątku”. „Siostro, to dziewczyna z ulicy. Nigdy nie wiesz, na jakie intrygi tacy ludzie są gotowi”. „Wiedz, że ją zniszczę”. „Halit ją chroni. Jak się go pozbędziemy?”. „Nie obchodzi mnie to, musi mieć słaby punkt. Ty go odkryjesz i dasz mi znać. Nie pozwolę jej zostać w Stambule”. Późnym wieczorem Alihan i Zeynep wracają z podróży. Mężczyzna odprowadza towarzyszkę przed drzwi jej mieszkania. „Na tym kończy się historia” – oznajmia. – „Od teraz wszystko będzie tak, jak tego chcesz. Więcej nie będziemy widywać się po pracy. Trzymaj się, Zeynep”. „Ty także…” – Dziewczyna wchodzi do środka. Przypomina sobie wspólne chwile, jakie spędziła z Alihanem. To, jak się poznali, jak sadzili razem drzewa, ich pocałunek, wspólną podróż… Wie, że nie może tak po prostu odwrócić się i odejść. Wraca na klatkę, gdzie Alihan nadal czeka i przytula się do niego. Następnie mężczyzna całuje ją. Akcja przeskakuje do następnego dnia. Zeynep wchodzi do pokoju siostry, która nadal śpi. „Yildiz, obudź się!” – woła, potrząsając siostrą. Ta przekręca się na plecy i pyta: „Naprawdę byłaś w Antakyi czy tylko mi się to śniło?”. „Nie, nie śniło ci się”. „Zeynep, czy ty…”. „Yildiz, myślę, że się zakochałam”. „Nie mogę uwierzyć!” – Szczęśliwa Yildiz obejmuje siostrę. „Ja też nie mogę w to uwierzyć. Nie wiem, czy to miłość”. „Poczekaj, jestem lekarzem od miłości. Znam się na tych rzeczach bardzo dobrze. Zamknij oczy i pomyśl o Alihanie. Co czujesz? Czy czujesz mrowienie?”. „Tak, czuję” – potwierdza Zeynep. – „Czuję coś w żołądku”. „To motyle. To pierwsze objawy zakochania. Co jeszcze czujesz?”. „Serce bije mi bardzo szybko”. „I to jest normalne. Co jeszcze czujesz?”. „Wydaje mi się, że moje serce nie ma wystarczającej ilości miejsca”. „Masz zawroty głowy? Czujesz się, jakbyś zaraz miała zemdleć?”. „Tak, dokładnie tak się czuję”. „Więc przeszłaś już pierwszą fazę zakochania”. „Yildiz, zaatakowałam ciebie, a sama się zakochałam”. „Nieważne. Mów mi jeszcze. Co się wydarzyło? Co robiliście? Wszystko mi opowiedz!”. „Dobrze, ale później.” – Zeynep wraca do swojego pokoju. „Nie możesz przerwać w najlepszym momencie!” – Yildiz zrywa się z łóżka. – „Opowiedz mi wszystko od początku. Co się wydarzyło? Co ci powiedział? Czy całowaliście się?”. „W co się mam ubrać?” – pyta Zeynep, przeglądając ubrania w szafie. „Ja ci coś wybiorę. Nie możesz założyć niczego ponurego”. W następnej scenie Zeynep jest już w pracy. Znajdujący się w swoim gabinecie Alihan dzwoni do niej. „Tęskniłaś za mną?” – pyta mężczyzna. „Oczywiście, że nie” – odpowiada Zeynep. „W porządku, widzimy się więc wieczorem”. „Dokąd idziemy?”. „Do Tybetu”. „Co? Niemożliwe”. „Żartuję. Przygotuję ci kolację”. „Ty?”. „Nie bądź taka”. „Dobrze, muszę pracować”. „Czy nie będziemy kłócić się o to, kto pierwszy rozłączy się, jak robią to normalne pary?”. „Czy coś może być normalnego, kiedy ty jesteś w to zaangażowany? Oczywiście, że nie.” – Zeynep rozłącza się. Sekundę później Alihan znowu do niej dzwoni. „Ale zgadzasz się, że jesteśmy parą?” – dopytuje mężczyzna. „Rozłączam się teraz.” – Dziewczyna ponownie kończy połączenie. Hakan wchodzi do gabinetu szefa. „Co się stało? Wyglądasz na szczęśliwego” – zauważa. – „Czy czujesz motyle w brzuchu?”. „Co to znaczy?” – pyta Alihan. „Lal była tu wczoraj”. „Hakan, nie wspominaj mi o niej”. „Była smutna. Ciągle mnie pytała, dlaczego tak się zachowujesz”. „Jak się zachowuję?”. „Nie dzwonisz do niej, nie dbasz o nią”. „Powód jest prosty. Nie chcę”. „Dobrze, to jasne, ale wydaje się, że ona nie podda się tak łatwo. Tylko ci o tym mówię. Upewnij się, że nie wyładuje swojego gniewu na Zeynep. Co? Czy jestem głupi? Myślałeś, że ukryjesz to przede mną? Widzę to w twoich oczach”. „Dość, rozmawiajmy o pracy” – Alihan ucina rozważania Hakana. Akcja przeskakuje do wieczora. Caner wraca do domu i zmęczony rzuca się na kanapę. „Powiedz mi, że coś znalazłeś” – mówi Ender. „Co mogłem znaleźć w jeden dzień, siostro? Byłem w jej dzielnicy, rozmawiałem z sąsiadami, ale wiele się nie dowiedziałem. Była jedna kobieta, która lubi plotkować. Powiedziała mi, że Yildiz ma siostrę, z którą jest blisko”. „Więc mieszkają razem? Hmm?” – Kobieta zamyśla się głęboko. – „Możemy znaleźć sposób, żeby dotrzeć do niej przez jej siostrę”. „Co chcesz, żebym zrobił? Nie mogę jej porwać”. „Znajdziesz wszystko, czego mogę użyć przeciwko Yildiz” – wydaje polecenie Ender. – „Jej matkę, ojca, siostrę, każdego. Kontynuuj poszukiwania”. Jakiś czas później, gdy Ender leży już na łóżku, rozbrzmiewa dzwonek jej telefonu. To nieznany numer. „Halo?” – odbiera kobieta. „Ender” – odzywa się mężczyzna po drugiej stronie i siostra Canera od razu poznaje go po głosie. „Sinan! Gdzie jesteś? Czy wiesz, co się ze mną stało przez ciebie? Tak po prostu teraz do mnie dzwonisz?”. „Nie planowałem do ciebie dzwonić, ale musimy się rozmówić. Posłuchaj, Halit wysłał ludzi, żeby mnie pobili. Uciekłem do Niemiec. Nie mogę nawet zajmować się swoją pracą”. „Czy ma mi być żal?” – pyta Ender. – „Ja straciłam dom i syna, a ty mówisz mi, że musiałeś oddać komuś swój gabinet! Nie obchodzi mnie twój gabinet, moje życie zostało zrujnowane!”. „Zniszczyłaś nasze życia! Ty i te twoje głupie plany!”. „Nie byłeś wystarczająco odważny, by walczyć o nasz związek. Nie byłeś tego wart. Halit powinien cię bardziej skrzywdzić, powinien cię zabić!”. „Brawo, pokazałaś, kim jesteś. Jesteś egoistką, która myśli tylko o sobie”. „Wiesz co, masz szczęście, że uciekłeś ode mnie. Jeśli jesteś mądry, nie odważysz się wrócić”. „Chyba zapomniałaś, że nie jesteś już żoną Halita”. „Słuchaj, nie chcę cię widzieć nigdy więcej!” – oświadcza stanowczo Ender. – „Jeśli cię zobaczę, więcej nie będziesz pracował jako doktor, staniesz się wycieraczką!”. „Zobaczymy, Ender. Nie powinnaś była tego mówić.” – Mężczyzna rozłącza się. Akcja przenosi się do rezydencji. Halit wzywa do siebie Zehrę. Gdy dziewczyna staje przed nim, wyciąga z szuflady bransoletkę, którą przyniosła mu Ender. „Myślałam, że dałem ci to, żebyś na to uważała” – mówi mężczyzna. „Nie zauważyłam…”. „Czego nie zauważyłaś?”. „Ale jak…”. „Nie ma znaczenia, jak to znalazłem”. „Nie jestem winna” – zarzeka się Zehra. – „Zgubiłam ją, kiedy wracałam do domu. Szukałam jej, ale nie mogłam znaleźć”. „Co zrobiłaś, kiedy zdałaś sobie sprawę, że ją zgubiłaś? Nic! Dlaczego? Dlatego że masz ojca, który rozwiązuje wszystko za ciebie, czyż nie?”. „To nie tak, tato…”. Halit chowa bransoletkę z powrotem do szuflady biurka i oświadcza: „Więcej nie weźmiesz nic z sejfu. Wystarczy ci to, co masz. Odejdź teraz”. Zehra udaje się do swojego pokoju. Oddzwania pod numer, który dzwonił do niej w czasie kolacji. „Halo?” – po drugiej stronie rozbrzmiewa męski głos. „Dzwoniłeś do mnie”. „Zehra, to ja, Sinan. Dzwoniłaś do mojego gabinetu, ale jestem teraz w Niemczech”. „Tak, słyszałam. Twój gabinet jest prowadzony przez innego lekarza. Co się stało? Kiedy wracasz?”. „Miałem problemy w pracy, straciłem dużo pieniędzy”. „Przykro mi. Dlaczego mi nie powiedziałeś? Pomogłabym ci”. „Miło to słyszeć w czasie, kiedy wszyscy odwrócili się do mnie plecami”. „Nie chcę, by lekarzowi takiemu jak ty działo się coś złego. Wróć i zadzwoń, zrobię wszystko, aby ci pomóc”. „Dziękuję ci, Zehro, jesteś wyjątkowa. Do usłyszenia.” – Sinan rozłącza się i mówi do siebie: „Nie chcesz mnie widzieć, ale twoja córka nie czuje tego samego, panie Halicie”. Akcja przeskakuje do następnego dnia. Yildiz przynosi Halitowi kawę. „Panie Halicie, chcę poprosić cię o jedną przysługę” – oznajmia dziewczyna. – „Mam przyjaciela, który pilnie potrzebuje pracy. Czy w firmie jest jakieś wolne stanowisko? Może robić cokolwiek”. „Kto to?”. „To ten przyjaciel, który wczoraj po mnie przyszedł”. „Naprawdę ci na nim zależy” – stwierdza Halit, starając się nie okazać po sobie zazdrości. – „Powiedz mu, niech przyjdzie jutro”. Czy Yildiz uda się osiągnąć swój cel i sprowokuje Halita do ślubu z nią? Co planuje Sinan? Czy wykorzysta Zehrę, by zemścić się na jej ojcu i Ender?
Zobacz 4 odpowiedzi na pytanie: Jak się zemścić? Pytania . Wszystkie pytania; Sondy&Ankiety; Kategorie . Szkoła - zapytaj eksperta (1896) Szkoła - zapytaj
zapytał(a) o 22:28 Jak zemścić się na siostrze? Mam zajebiście głupią siostre, która jest ode mnie 3 lata starsza. Myśli sobie, że jak jestem młodsza to bedzie mnie traktować jak małego dzieciaczka i będzie mogła robić co chce ze mną. Rosi mi głupie foty i je przerabia. Mam dość duże policzki genetycznie i się ze mnie śmieje jak jakaś poj*ana, straszy mnie i opowida jakieś durne kawały o mnie, które moim zdaniem są do dupy. No ale i tak mega mnie to wkurza. Mamy razem pokój więc to już totalna masakra. Jak używam komputera to mnie bierze siłą i wywala z krzesła a tak wgl to moje biurko i moje krzesło. Jak mam lekcje onine to kurna wydziera mi się do mikrofonu xD. Chociaż niby jest starsza to ja czuję się ta mądrzejsza i starsza. Słucha swojej idolki czyli lady gagi a ja nie lubię zbytnio jej piosenek (mam też plan żeby schować jej płyte idolki) Gada, że jestem gruba i że wyglądam jak kluska(przez moje policzki) a sama nie ma idealnej figury jej dupa jest podobna do dupy baby z anglika. I biorę od mamy podpaski to ona gada, żebym się nimi nie bawiła bo ja jeszcze nie mam okresu XD a skąd ona wie czy mam okres czy nie i uważa mnie za jagiegoś dzieiaczka. Chce się jej odpłacić za to wszyściutko. Kablowanie nie wchodzi w gre. Chce żeby było to coś śmiesznego, żebym miała beke na długo i żeby nie poskarżyła się rodzicom. Przepraszam za błędy ale pisze na dość starym laptopiePrzepraszam za błędy ale pisze na dość starym laptopieNapisałam to 2 razy xD Ostatnia data uzupełnienia pytania: 2021-02-01 22:32:58 Odpowiedzi Mieszając wybielacz z wysokoprocentowym alkoholem otrzymasz chloroform, może się przyda w twojej sytuacji EKSPERTkarola2672 odpowiedział(a) o 18:41 Olewaj ją. Jak nie będziesz zwracać na nią uwagi, to może sobie odpuści Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lub
Tłumaczenie hasła "zemścić się" na hiszpański . Przykładowe przetłumaczone zdanie: Zemścił się już na pogromcach i łowcach z lasu. ↔ Ya se había cobrado bastante venganza sobre los asesinos y los cazadores del bosque.
18+ Ta strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Zapamiętaj mój wybór i zastosuj na pozostałych stronach Dzieki niej został uziemiony przez rodziców na 3 miesiące. Postanowił się zemścić i znalazł w jej pokoju tajemniczą listę, dzięki której już wszyscy wiedzą że nie jest taka święta jak się wszystkim wydaje. © 2007-2022. Portal nie ponosi odpowiedzialności za treść materiałów i komentarzy zamieszczonych przez użytkowników jest przeznaczony wyłącznie dla użytkowników pełnoletnich. Musisz mieć ukończone 18 lat aby korzystać z • FAQ • Kontakt • Reklama • Polityka prywatności • Polityka plików cookies
Nie wie, jak się zemścić, jak inne oznaki zodiaku, woli wszystko zapomnieć, ale tutaj rozmowa ze sprawcą będzie raczej napięta. Ryba Tak kreatywni ludzie, jak Ryby, potrafią wyrazić swoją złość lub urazę w bardziej pokojowy sposób. Nie będą bezpośrednio poniżali tego, który ich skrzywdził, ale decydują się ominąć go.
Omer (Erkan Meriç) nie zamierza nigdy się żenić. Jedyną kobietą, która się liczy w jego życiu, jest jego siostra Ajsze (Yaprak Durmaz). Dziewczyna jest wspaniałą romantyczką i pragnie, by jej brat był szczęśliwy i ułożył sobie życie u boku ukochanej. Kiedy Omer dowiaduje się, że jego siostrze zostało zaledwie kilka miesięcy życia, postanawia zawrzeć fikcyjny związek małżeński, by Ajsze zaznała szczęścia w ostatnich chwilach. Jego żoną ma zostać Zehra (Hazal Subasi), która desperacko potrzebuje pieniędzy. Ich małżeństwo ma potrwać jedynie pół roku, lecz sprawy zaczynają się jest wściekły na córkę i nie chce z nią rozmawiać. Gdy jednak widzi, jak bardzo Zehra cierpi z tego powodu, jest bardzo poruszony. Sabah orientuje się, że to Kerem jest kierowcą, który ochlapał ją błotem na szosie. Postanawia się zemścić. Organizuje spotkanie, na które zaprasza trzy jego byłe dziewczyny. Na miejscu zjawia się także obecna partnerka SubasiErkan MeriçYaprak DurmazAykut IgdeliAli ÇobanDerya KurtulusErman AksoyEzgi BaranBerna ÜçkalelerSultan Elif TasTytuł oryginalnyAdini sen koy
.